17-19.05.2019
Ojcowski Park Narodowy

Zdjęcia Film

Wyprawa rowerowa po terenie Ojcowskiego Parku Narodowego połączona z pobytem na Pustyni Błędowskiej oraz zwiedzaniem wybranych atrakcji Krakowa i jego okolic. Pojechaliśmy rowerami przez stosunkowo łatwe do pokonania odcinki Jury Krakowsko - Częstochowskiej. 

Wystartowaliśmy w piątek z dworca kolejowego w Zawierciu. Pojechaliśmy na rowerach do miejscowości Podzamcze, aby zwiedzić największy i najokazalszy zamek Jury Krakowsko - Częstochowskiej - Zamek Ogrodzieniec. Dalej ruszyliśmy w kierunku Olkusza, gdzie zobaczyliśmy największy obszar pustynny Europy - Pustynię Błędowską. Wdrapaliśmy się rowerami na Czubatkę, z której rozciągał się przepiękny widok na ten osobliwy fragment naszej przyrody. Kolejnym punktem wycieczki była tzw. Róża Wiatrów - pomosty widokowe zbudowane na piaskach pustyni. Wieczorem dojechaliśmy do Olkusza, w którym przenocowaliśmy.

W sobotę rankiem ruszyliśmy w kierunku Zamku Rabsztyn i dalej Zamku w Pieskowej Skale. Po obejrzeniou tych zabytków skierowaliśmy się w kierunku Ojcowskiego Parku Narodowego. Ten najmniejszy polski park narodowy należy do bardzo urokliwych. Zobaczyliśmy Maczugę Herkulesa, Kaplicę na Wodzie, ruiny Zamku w Ojcowie, Bramę Krakowską oraz Wąwóz Ciasne Skałki. Syciliśmy oczy przepiękną Doliną Prądnika. Jazda rowerem w takim cudownym otoczeniu zapierała dech w piersiach wszystkich uczestników wyprawy. Zalesione wzgórza i ostańce skalne, które wznosiły się podad naszymi głowami w połączeniu z piękną i słoneczną pogodą były najbardziej atrakcyjnym fragmentem tej wyprawy rowerowej. Wieczorem dojechaliśmy do Krakowa, w którym zaplanowany był nocleg.

W niedzielę ruszyliśmy w kierunku Kopca Kościuszki. Wspinanie się rowerem na wzgórze opłaciło się. Widok z Kopca Kościuszki rozciągał się na cały Kraków. Dalej skierowaliśmy się w kierunku rzeczki Rudawy. Jechaliśmy wałem przeciwpowodziowym dojeżdżając do jej ujścia do Wisły. Pojechaliśmy asfaltową ścieżką rowerową wzdłuż królowej polskich rzek w kierunku Opactwa Benedyktynów w Tyńcu. Po zwiedzeniu tego miejsca ruszyliśmy w drogę powrotną do Krakowa jadąc drugą stroną Wisły. W Karakowie odwiedziliśmy dzielnicę Kazimierz, Rynek Główny z Sukiennicami i Bazyliką Mariacką i skierowalismy się w kierunku dworca kolejowego Kraków Główny skąd odjechaliśmy w kierunku Warszawy.

Wyprawa nie należała do najłatwiejszych. Na trasie napotkaliśmy kilka trudniejszych podjazdów. Wszyscy uczestnicy wycieczki poradzili sobie doskonale z jej trudami. Wspianie się rowerem na wzgórza rekompensowały widoki, które mogliśmy podziwiać z ich szczytów. Pogoda nam dopisała - było ciepło i słonecznie. Dwa razy napotkaliśmy na burzę, ale nastąpiło to w czasie przerwy obiadowej, więc nie zmokliśmy.

Uczestnicy wyprawy stworzyli jej niepowtarzalny klimat - było miło i bardzo humorystycznie. Przekonałem się o tym wyjmując ze swojej sakwy duży kamień, który mi włożył jeden z uczestników, gdy spuściłem z oka swój rower :-) Co zrobić, gdy pilot wycieczki jedzie za szybko? Gdy nie widzi dociążyć jego sakwy kamieniami, ha ha ;-) Jak nie pomoże, to można spróbować zacisnąć mu klocki hamulcowe :-) Patentów jest wiele...

Script logo